Artykuł · Miłkowskie historie

Koniec sierpnia - wszystkie drogi wiodą do Miłkowa

Zgodnie z przedwojenną tradycją, ostatnia niedziela sierpnia to dzień oddawania czci Matce Boskiej Częstochowskiej w Miłkowie. Tak było i tak jest. O tym święcie nie dali zapomnieć ludzie bezpośrednio tutaj urodzeni. Franciszek Purgal, Józef Barszcz i wielu innych Miłkowianek i Miłkowian na pierwszą powojenną mszę zaprosili księdza Mazurkiewicza i na dawnym placu gdzie stała kaplica rzymskokatolicka postanowili nadać jej nową tożsamość. Co prawda kaplicy już nie było. Pozostało po niej puste miejsce. Nie miało to dla Nich większego znaczenia. Ważny był symbol , ratowanie tradycji. Dzisiaj nowa kaplica robi wrażenie. Szkoda tylko, że rodowitych Miłkowian jest coraz mniej. My - ich potomkowie przeżywamy to nieco inaczej. Dla tych żyjących, to coś bardziej wzniosłego, symbolicznego. Zwłaszcza dla tych, którym ostatnia wojna i jej następstwa zabrały rodzinne gniazda i zmusiły do szukania innych miejsc nas ziemi.

Ostatnio mam wielkie szczęścia z Tymi Miłkowiankami rozmawiać osobiście. To za sprawą wysłanych im ostatniego wydania książki o Miłkowie autorstwa Jana Kucy. Pani Bronisława Niedźwiecka roniła wielkie łzy patrząc na zdjęcie swojej mamy, którego nigdy wcześniej nie widziała. Pani Niedźwiecka ostatecznie osiadła w Szczecinie. Dla Niej i Jej koleżanek każda wiadomość i informacja o Miłkowie , a zwłaszcza książka to bezcenna rzecz. Uświadamia Im, że ta wieś żyje. Co prawda w innym wymiarze, ale nie zapomniano o niej i jej mieszkańcach. Los ich nie oszczędzał. Pani Bronisława - wnuczka ostatniego sołtysa Michała Purgala nie miała łatwego życia. Można o tym przeczytać właśnie w tej książce. Pani Stefania Olejniczak, której historię opisywał Jan Kuca przeżyła w wieku dziecięcym prawdziwy dramat. Samochód wiozący Jej mamę i braciszka wracających z deportacji do Polski uległ wypadkowi. Po trzech dniach zmarła mama. Dwoje małych dzieci zostało sierotami z dnia na dzień. Pomogli im ludzie z Miłkowa, ale tylko na chwilę. Po przyjeździe do Przemyśla zaliczyli kilka domów dziecka by w dorosłym życiu wraz z bratem osiąść na Dolnym Śląsku. Pani Olga Janiak / z domu Winiarz / ostatecznie zadomowiła się na nowo na Warmii. Żadna z Nich nie miała lekko. Wychowały swoje dzieci na dobrych obywateli, z których są dumne. Te z kolei nie szczędzą Swoim Rodzicom serca wiedząc , ile w młodości wycierpieli. Swoimi traumatycznymi przeżyciami bardzo niechętnie dzielili się z najbliższymi. Poczytuje sobie za wielki dar, że wymienione Panie, otwierają przede mną zakamarki swej pamięci i próbują z zamglonych pejzaży wyartykułować to co dla nich najcenniejsze - czyli miłość do Miłkowa, którego zupełnie nie pamiętają, bądź tylko fragmentarycznie rysuje się Im w pamięci.

Co najważniejsze!!! Panie za moim pośrednictwem bardzo serdecznie pozdrowią żyjące koleżanki i kolegów. Dotyczy to także ich potomków i wszystkich uczestniczących we mszy.

Bardzo serdecznie Szanowne Panie Wam za to dziękujemy.

Nieco inaczej wygląda to w przypadku ludzi odwiedzających Miłków szukających śladów życia swych przodków. Wczoraj miałem wielka przyjemność oprowadzić Joannę Nieckarz - córkę Stanisława urodzonego w 1942 roku w Besarabii. Towarzyszyła Joannie Jej córka Natalia, która po raz pierwszy na żywo zobaczyła miejsce gdzie żyli i pracowali pradziadowie. Obie panie wiele ciekawych i pięknych rzeczy w Polsce i na świecie widziały. Spacer nowa ścieżką dopiero co otwartą zrobił na Nich wielkie wrażenie. Emocje widoczne były na Ich twarzach. Jak tu pięknie, jak nasi przodkowie żyli w tym miejscu, jak się poruszali po krętych dróżkach wozami na drewnianych kołach? Te pytania mówiły o wrażliwości i empatii dla trudnego życia poprzedników. Na koniec były ochy i achy oraz wyrazy pochwały za pomysł upamiętnienia dawnych mieszkańców i ich skomplikowanej sytuacji właśnie w ten sposób. Padły zapewnienia, że to klimatyczne miejsce swym magnetyzmem przyciągnie ich w przyszłości niejednokrotnie. Co powinno cieszyć -to napływające prośby róznych osób o oprowadzanie po ściezce z dodatkowym komentarzem. Zawsze bedziemy do Waszej dyspozycji. Scieżka musi żyć, tak jak pieknie żyli Jej dawni mieszkańcy.

Kilka dodatkowych informacji odnośnie niedzieli 30 sierpnia. Dziękujemy osobom, które zadeklarowały pomoc medyczną.

TV Lubaczów przeprowadzi transmisję mszy . O szczegółach poinformujemy w najbliższym czasie.

Osoby starsze powinny zaopatrzyć się w domowe miejsca do siedzenia, ponieważ liczba przewidywanych uczestników przewyższa miejsca siedzące.

Na zdjęciu kaplica rzymskokatolicka. Zdjęcie przechowane i przekazane przez Franciszka Purgala.

Fotografie i skany

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

Zdjęcie kaplicy ze zbiorów rodziny Purgal
Zdjęcie kaplicy ze zbiorów rodziny Purgal

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗