Najpierw żniwa, później pielgrzymka i tradycyjny odpust
Takim rytmem toczyło się życie małych miasteczek i wsi w dawnej Galicji. Ziemia, główna żywicielka w tamtych czasach była wykorzystywana do maksimum. Każda jej piędź była obsiana, albo wykorzystywana w postaci łąk dostarczających paszy na okres zimowy.
Najważniejsze prace to zbiory. Od ich ilości i jakości zależało czy rodziny w spokoju doczekają do nowego roku. Nie były to takie żniwa jak dzisiaj. Kombajny z klimatyzowaną kabiną, traktory z pełnymi ziarna przyczepami zdążające do punktów skupu lub do przechowania we własnym zakresie, to obraz który obecnie możemy ujrzeć coraz częściej. Pszenica, żyto gryka, len powolutku idą w zapomnienie. Króluje wszechobecna kukurydza. . Sami sobie takie zmiany zafundowaliśmy- my ludzie... Zanim do takiej rewolucyjnej zmiany doszło - mowa o żniwach, to upłynęło sporo czasu. Lata przedwojenne to zdecydowanie kosa i sierp. Pierwsza garść skoszonego zboża zawsze poprzedzana była znakiem krzyża. Już od samego rana na polach słychać było gwar ciężko pracujących ludzi. Wszyscy, którzy mogli tylko wziąć sierp do ręki w pocie czoła od rana do wieczora uwijali się na polach pozostawiając za sobą ściernisko. Krótka przerwa na posiłek i do wieczora dalsza ciężka żniwna praca. W nieco późniejszym czasie coraz częściej sierp zastępowała kosa. Nie zwalniało to od żmudnej pracy kobiety, które skoszone zboże musiały układać w snopy , wiązać je kępami skoszonego zboża i wieczorem układać w mendle do całkowitego wyschnięcia. Wiele z nich po takim ściernisku poruszało się bez butów, po prostu na bosaka. Wyobrażacie sobie taką sytuację dzisiaj??? Następny etap żniw, to zwiezienie suchego zboża do stodoły. Po miłkowskich pagórkach terkotały drewniane koła gospodarskich wozów wiozących snopy do domu. Piękny to musiał byc widok?
Bardzo często żyto młócone były przy pomocy cepów. To nieskomplikowane narzędzie, wielu postronnym sprawiało kłopoty. Należało stosować odpowiednią technikę, by efekt końcowy był pozytywny a przy tym nie nabić sobie guza. Nie była to lekka praca, dlatego w większości przypadków wykonywali ją mężczyźni. W nieco późniejszym okresie pojawiły się pierwsze młocarnie. Ich zakup wcale nie był prostą sprawą. Co prawda handlujący takim sprzętem Żydzi chętnie je sprzedawali, ale warunki zakupu nie były wcale łagodne. Krótki termin spłaty niejednego kupującego przyprawiał o zawrót głowy. Na przedstawionym skanie można zauważyć nazwiska kupujących , terminy spłat, kwoty należnosci i zabezpieczenia prawne. Skany udostępniło nam Muzeum Kresów w Lubaczowie, za co bardzo serdecznie tej Placówce dziękujemy.
Jak z powyższego wynika dawne żniwa to czas bardzo trudnej, męczącej pracy. Nawet po takim wysiłku wracający wieczorem kosiarze i żeńcy dziękowali Bogu śpiewając piękne pieśni. To już niestety się nie wróci.
Po żniwach spora część ludzi z pieśnią na ustach wybierała się na pielgrzymkę do Kalwarii Pacławskiej, położonej kawałek za Przemyślem. Oczywiście ostatni odcinek od Przemyśla, pokonywali pieszo w jedną i drugą stronę. Jedno ze zdjęć przedstawia Michała Purgala / ostatniego sołtysa / odświętnie ubranego podczas takiej pielgrzymki. W swoim życiu zaliczył ich bardzo dużo.
Po żniwach wszyscy mieszkańcy Miłkowa oczekiwali na tradycyjny sierpniowy odpust. Podobnie i my na ten dzień z radością oczekujemy. Podczas modlitwy nie zapomnijmy o dawnych mieszkańcach, którzy bardzo ciężko pracowali. Wywołana przez Hitlera wojna, przy wybitnej negatywnej roli Sowietów przerwała istnienie Ich Małej Miłkowskiej Ojczyzny. Skończyły się także żniwa w takiej formie. Zostały pielgrzymki i tradycyjny odpust. Nie przyjadą na niego rodziny książąt Sapiehów i Czartoryskich. Nic nie szkodzi. Sami stworzymy niezapomniana atmosferę nawiązująca do przedwojennych lat.
W dniu odpustu można będzie na miejscu w Miłkowie nabyć ostatnio wydaną książke Jana Kucy " Miłkowskie opowieści "
Dzięki wielkiej uprzejmości ks. Artura Schodzińskiego - proboszcza oleszyckiej parafii, taca w całości zostanie przekazana na prace renowacyjne na cmentarzu, oraz dodatkowe tablice informujące o historii Miłkowa leżące poza nowo otwartą ścieżką.
Juz z góry Wszystkim Ofiarodawcom serdecznie dziekujemy.
Msza rozpoczyna się o godz. 15. Radzimy przyjechać nieco wcześniej by znaleźć miejsce do zaparkowania samochodu.
Do zobaczenia w niedzielę.
Fotografie i skany
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.
Autor: Jan Cieplicki.
Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.

