Artykuł · Miłkowskie historie

Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów

W ubiegłą sobotę miałem przyjemność spotkać się z uroczymi i przemiłymi paniami przybyłymi z dalekiego Szczecina. Od samego początku powstania grupy wielką aktywność przejawiała Jola Panasiuk. Nic w tym dziwnego, bowiem Jej rodzinne powiazania nierozerwalnie łączą się z Miłkowem. Mianowicie babcia Joli - to pierwsza żona Jana Bednarza, który w czerwcu 1941 roku został we Lwowie brutalnie zamordowany. Tylko za to, że ośmielił się stanąć w obronie ludzi, którzy wskutek bezmyślnych działań Sowietów musieli opuścić Miłków, a po powrocie już go nie odnaleźli. Babcia Joli, po powrocie z Besarabii ponownie wyszła za mąż za Miłkowianina Jana Bursztykę. To dziadek Joli. Pomimo tego, że dobrze znam rodziny Bednarzy, to jakoś do tej pory nie mogłem do niej dopasować wnuczki Marii Bednarz. Dopiero pierwsze pokonywane kilometry pozwoliły mi dokładnie zorientować się jakie miejsce w tej układance przypisać Joli. W tej podróży towarzyszyła jej serdeczna koleżanka Bożena Opiela. Z kolei rodzinne strony ojca Bożenki to Pruchnik.

W sobotę 6 czerwca 2026 roku zaczęliśmy sentymentalną podróż po Miłkowie, która zwłaszcza dla Joli okazała się bardzo wzruszająca. To wszystko, co oczyma wyobraźni widziała wędrując stronami książek Jana Kucy, mogła wreszcie odtworzyć w rzeczywistości. Oczywiście potrzeba do tego sporej wyobraźni, by opisane fakty powiązać z odwiedzanymi miejscami. Mimo delikatnie padającego deszczu wszystko zazielenione wyglądało pięknie. Takie też były pierwsze słowa towarzyszących mi pań : jak tu jest pięknie, jakie wspaniałe powietrze. Nic dodać ,nic ująć. Zaczęliśmy od końca, czyli miłkowskich stawów. Obecny gospodarz Adam Cierpisz opowiedział kto był mieszkańcem ostatniej posesji w Wólce Miłkowskiej, gdzie rośnie okryty złą sławą dąb Kunasza / nie z winy gospodarza placu /. Panie usłyszały i zobaczyły gdzie leżały Załucznie / Wólka Miłkowska Mała / oraz Piskorze i Kaczmary. Następnie przez Wolę Mołodycką dotarliśmy do skrzyżowania dróg niedaleko bunkra. Tutaj dowiedziały się o przebiegu granicy, tragicznej śmierci Michała Purgala i koronie z drutu kolczastego umieszczonej na granicznym krzyżu symbolizującą jego śmierć. Jeszcze parę metrów i miejsce po gajówce Racibora. Przedstawiłem paniom historię z czasów uratowania żydowskiego dziecka przez wspomnianego gajowego Stanisława. Krótka opowieść o Bidzie i już za chwilę minęliśmy Malachową Łąkę i przystanek na Ruczkalce. Wzmianka o młynie , tartaku, i pomniku Gloria Victis. Czas gonił. Po drodze miejsce po dawnej hucie szkła, następnie leśniczówka Malacha. Tutaj historia opowiedziana o zajęciu jej przez okupantów sowieckich wywołała ogromne wzruszenie. Co może zrobić imperializm dla zaspokojenia chorych wizji przywódców. Krok następny to cmentarz choleryczny. Zapalone znicze dodawały powagi wizyty. Tragizm wojen połączony z tyfusem i cholerą, to taki delikatny wyciskacz łez, zwłaszcza dla pań. Skręt w prawo i już jesteśmy blisko ścieżki. Czasu za dużo nie było więc tylko przystanek przy " miłkowskiej chałupie ",która po wniesieniu do niej artefaktów i przedmiotów codziennego użytku dawnych mieszkańców, uczyni to miejsce takim małym etnograficznym punktem. Następnie to teren dawnej kaplicy rzymskokatolickiej. Zapalony znicz na cześć modlących sie tutaj mieszkańców i krótka opowieść o miejscu w którym stała szkoła i świetlica . Wyraźne wzruszenie u Joli wywołał moment, gdy pokazałem przybliżone miejsce placu Tomasza i Andrzeja Bednarzy. Droga powrotna do miejsca Placu Mateczki upłynęła w milczeniu. Panie przetrawiały usłyszane opowieści i widać było, ze zrobiło to na nich spore wrażenie. Następnie cmentarz grekokatolicki i złożenie kwiatów przy mogile żółnierzy i znów zapalony znicz. Na tle jeszcze sporej ilości pogruchotanych nagrobków te 10 odnowionych i obsadzonych barwinkiem zajaśniało jaśniejszym blaskiem. Krótkie westchnienie i myśl , ile tu jeszcze jest do zrobienia. Następnie podjechaliśmy pod cerkwisko, które oczyszczone z samosiejek i pniaków wygląda na miejsce bardziej ucywilizowane. Opowieść o sąsiadach cerkwi, czyli majątku Sapiehów i roli pani Zosi Dobrowolskiej w misji opieki nad najmłodszymi dziećmi a także w krzewieniu kultury i patriotyzmu. Szybko, szybko, o wiele za szybko. Czas gonił więc jeszcze tylko wypad na początek wsi od strony Placu Kozickiego. Opowieść o tragicznej śmierci jego wnuczki, dwóch jej koleżanek i Bogu ducha winnej Marii Procajło z Mołodycza. Historia pierwszych dni wojny i tragizm siedmiu doszczętnie spalonych gospodarstw. Sowiecka decyzjo o utworzeniu połosy, czyli strefy 800 metrowej wolnej od wszelkich zabudowań spowodowała wyrugowanie sporej liczby mieszkańców w głąb wsi. Fakt ten to miał swoje bolesne konsekwencje dla ludzi w jej obrębie mieszkających. Tutaj także chwila zadumy nad losem niewinnych pechowo mieszkających gospodarzy. Jeszcze tylko krótka chwila przed majestatycznym dębem stojącym na początku wsi, już powoli dogorywającym. Trawi go drzewna choroba i wkrótce zapewne ten niemy świadek radosnych i tragicznych wydarzeń podzieli los wielu podobnych jemu poprzedników. Ten przynajmniej po spróchnieniu zabierze ze sobą wspomniane tajemnice.

Panta rhei - wszystko płynie....

Na zakończenie wizyta u rodziny Bednarzy w Dzikowie. O tym już wcześniej pisałem.

Po pobycie Joli do naszej grupy zawitało sporo osób związanych rodzinnie z Miłkowem poprzez Przesącin. Witamy Was Wszystkich radośnie. Jola zobowiązała się Was zintegrować i utworzyć w Szczecinie odnogę naszej grupy. Oby Wam się powiodło. Piszcie do mnie, do Agnieszki. Będziemy wspólnie poszukiwać informacji Was interesujących. Ja mówię Wam : do zobaczenia w Miłkowie, zapraszam i obiecuję oprowadzenie....

Dziękuję Bożence Opieli za piękne zdjęcia i Adamowi Cierpiszowi za gościnność i cenną wiedzę

Fotografie i skany

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów — fotografia 1
Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów — fotografia 1
Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów — fotografia 2
Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów — fotografia 2
Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów — fotografia 3
Ze Szczecina w poszukiwaniu miłkowskich śladów — fotografia 3

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.

Oryginalny post na Facebooku ↗

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗