Artykuł · Miłkowskie historie

„Stokrotki” Michała Lisa — część I

Tak to czasami bywa, że jedna cenna wiadomość uruchamia lawinę, wspomnień, wzruszeń, nostalgii i niekiedy emocji kończonych uronionymi łzami. Zwłaszcza gdy rozmawiamy o osobach najbliższych, które wyprzedziły nas w "wiecznej wędrówce ludów ". Tak było też w tym przypadku. Jak już wspominałem wcześniej, podczas pobytu z państwem Osiowymi spotkałem dwie urocze i sympatyczne panie. Były to Jasia i Marysia - córki miłkowianina Michała Lisa. Twarz jednej z pań wydawała mi sie znajoma. Okazało się, że jest to Jasia , którą miałem przyjemność poznać około 50 lat temu. Mój PESEL zrobił z niej Elę, którą znałem również z tytułu pracy przez okres trzech lat w Cewkowie. Podczas spotkania przy wiacie obiecaliśmy sobie, że na pewno się jeszcze w miarę szybko spotkamy. Panie przy odjeździe przekazały mi grubą kopertę zawierajacą stare zdjęcia. Już za parę dni zadzwoniła do mnie pani Danusia Lis - synowa wspomnianego Michała. Mam ciekawe dokumenty - może zechce pan je zobaczyć. Takiej okazji nie mogłem zmarnować. We czwartek przyjechałem do Cewkowa , do miejsca gdzie po wojnie zamieszkał Michał Lis. Piękne gospodarstwo, dobrze rozwijająca się firma nijak miały się do obrazu wsi, którą pamiętałem z początku lat 70.

Spotkanie w towarzystwie Jasi, którą pomyliłem z Elą, synowej Danusi i najmłodszej Marysi przebiegało w klimacie wspomnień o rodzicach i dziadkach.

Ich ojciec Michał Lis urodził się w Miłkowie 29 IX 1921 roku, w rodzinie Rozalii i Aleksandra Lisów. Z opowiadań swego ojca dzieci wiedziały tylko, że mieszkał on niedaleko cerkwi, od strony Lebiedzi. Było to niestety w miejscu, w którym obowiązywała połosa. W młodości Michał po krótkiej edukacji w miłkowskiej szkole musiał skoncentrować się na pomocy matce w prowadzeniu gospodarstwa, ponieważ jego ojciec Aleksander wyjechał do Kanady i nigdy już stamtąd do rodziny nie powrócił. Tym bardziej, że w 1929 roku zmarł brat Michała Władysław. Matka podjęła decyzję, że dziecko zostanie pochowane w Cewkowie, we wspólnej mogile z ojcem Rozalii. Jest więcej niż pewnym, że młode lata Michała nie należały do najłatwiejszych. Jedyny mężczyzna w domu musiał w obowiązkach zastąpić ojca. Aleksander Lis przed wyjazdem do Kanady zakupił sporo ziemi od mieszkańca Starego Dzikowa Fedka Rybskiego na podstawie kontraktu zawartego i urzędowo potwierdzonego w Urzędzie Skarbowym i Podatkowym w Lubaczowie. Dokument ten sporządzono w 1929 roku. Rok później Aleksander odkupił od swojej siostry Julii - zamężnej za Strutem również kawałek ojcowizny płacąc za to kwotę 50 dolarów amerykańskich. Było to niewiele w stosunku do kwoty 580 dolarów zapłaconych Fedko Rybskiemu za poprzedni kontrakt.

Jak na kobietę i nastolatka był to spory areał do obrobienia.

Matka była osobą przestrzegającą zasad i wychowywała syna w takim samym rygorze. Pewnego dnia gdy nie było za dużo roboty w gospodarstwie, a było to w piątek, młodzi koledzy Michała zorganizowali w jego domu namiastkę zabawy. Po pewnym czasie wróciła do domu mama Rozalia . No i się zaczęło.. w ruch poszła miotła " drapaka ", wszyscy uczestnicy zabawy w popłochu uciekali przed uderzeniami miotły. Najwięcej dostało się oczywiście Michałowi. Reprymenda była ostra. To wy w piątek kiedy krzyżowano Jezusa urządzacie zabawę. No i po chwilowej przyjemności. została tylko ciężka praca.

Tuż przed II wojną Lisowie zaczęli wznosić nowy dom. Budowa nie postępowała zbyt szybko.. Prawdziwe nieszczęście spotkało matkę i syna w momencie wejścia Sowietów do Miłkowa. Po skończeniu robót przy granicy sowiecko - niemieckiej Sowieci podjęli decyzje o utworzeniu połosy. Decyzja ta skutkowała usunięciem wszystkich gospodarstw w odległości 800 m od granicy. Na jej końcu rozciągnięty był drut kolczasty i nikomu oprócz żołnierzy nie wolno było do tej strefy się zbliżać. To bezmyślne zarządzenie dotknęło też Rozalię i Michała. Nie dość, że nie ukończyli jeszcze swojej budowy, to już musieli się z ojcowizny wynosić. Szkoda było domu i ogrodu, w którym rosły dorodne jabłonie. Podobnie jak i kilkanaście innych rodzin mierzyli się Lisowie z nową sytuacją. Naprędce w nowym miejscu zaczęli stawiać nowy budynek. Też go nie ukończyli. Jeszcze gorsza sytuacja ich spotkała, bo w styczniu 1941 roku nastąpiła deportacja całej wsi.

O pobycie rodziny Michała Lisa w Besarabii napiszę w następnym poście. Wówczas to też dowiecie się Szanowni Państwo jakie to "Stokrotki wyhodował " Michał Lis.

Fotografie i skany

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

Kontrakt kupna sprzedazy (cz. I)
Kontrakt kupna sprzedazy (cz. I)
Weronika i Michał Lis (cz.I)
Weronika i Michał Lis (cz.I)

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗