Złowieszcze słowo " Połosa "
W poprzednim poście opisałem dramat siedmiu gospodarstw położonych na początku Miłkowa, dotkniętych obłędem niemieckich dowódców na wieść o postrzeleniu w głowę ich podoficera. Skutkowało to doszczętnym spaleniem 28 budynków / w tym domów mieszkalnych i gospodarczych /. To nie koniec cierpień ludzi mieszkających od strony Dzikowa. Ich dramat, podobnie jak i całej wsi, zaczął się rozgrywać w momencie wejścia Sowietów do Miłkowa 26 IX 1939 r. Już w październiku i listopadzie na podstawie paktu Ribbentrop - Mołotow, zaczęto wyznaczać granicę miedzy okupantami. Zmuszony przez okupantów do oprowadzania po terenie przebiegu granicy gajowy Władysław Cybulski, do swego przyjaciela , towarzyszącego mu również gajowego Stanisława Racibora, ze łzami w oczach wyrzekł znamienne słowa " widzisz Stasiu, znów nam robią następny rozbiór Polski, tym razem już IV ". Pod topór poszły drzewa niszczone w barbarzyński sposób. Ręczne piły i siekiery ścinały je na wysokości ok. 1 metra. Pas o szerokości 40 metrów został zaorany i był codziennie bronowany. Na granicznych słupkach pomalowanych w zielono - czerwone pasy / sierp i młot /
Sowieci / oraz biało - czerwono - czarne / Niemcy / uwidoczniono godła okupantów. To sowieckie przedstawiało sierp i młot i bardzo długo jeszcze po wojnie kojarzyło się Polakom jako symbol zniewolenia. Dla mieszkańców Miłkowa to widok powodujący strach i przerażenie. Niestety, te kolory oraz sierp i młot towarzyszyły im także w czasie besarabskiej tułaczki. Na tym ich represje się nie zakończyły. Stalinowska władza wymyśliła sobie utworzenie 800 metrowej strefy, z której usunięto wszystkie zabudowania. Strefa ta swym zasięgiem obejmowała obszar niemalże do zabudowań cerkiewnych. Taki los zgotowali tym wszystkim, którzy tam od lat zamieszkiwali rozwijając swoje gospodarstwa. W dzisiejszej sytuacji nie można dokładnie określić ilu gospodarzy dotknęła ta decyzja? Ci , którzy mieli szanse przenieść się do pobliskich wsi, z tego skorzystali, jednak nie było ich zbyt wielu. Pozostali musieli się bez słowa sprzeciwu na początku 1940 roku wynieść i szukać miejsca gdzie indziej. Sporo gospodarzy postawiło nowe budynki na terenie należącym kiedyś do Sapiehów. Chodzi o miejsce tuż za plebanią grekokatolicką, które było dawniej jednym z dwóch folwarków tej rodziny. Nieszczęśliwcy uzyskali sporo pomocy od nowych sąsiadów i swych rodzin. Przed zimą w 1940 roku zdołali się wprowadzić do szybko powstałych , jeszcze nie do końca wykończonych budynków. Na terenie " połosy " nikt nie mógł przebywać, był to rejon szczególnie pilnowany przez pograniczników. Dosłownie - miejsce to zrównano z ziemią.
Sowieckie metody wprowadzone na tym terenie dotknęły także pozostałych mieszkańców Miłkowa. Za "połosą " była jeszcze strefa gdzie należało posiadać specjalne przepustki. Ponadto oparta na śledzeniu każdego, władza wprowadziła system dziesiątek. Ludność Miłkowa podzielono na grupy 10 osobowe. Za każdą odpowiedzialny był wyznaczony przez nich człowiek. Zdawał raporty o wszelkich ruchach danej grupy. Zgodnie z ich zasadą nikt nie mógł wierzyć nikomu. Okupanci sami sobie również nie dowierzali. W tym czasie, Sowieci bardzo szybko budowali schrony i umocnienia wzdłuż granicy . Była to Linia Mołotowa. Jeden z bunkrów wybudowano w okolicach Bidy. Ponadto w tamtym rejonie powstały w tym czasie okopy mające stanowić przeszkody dla ewentualnego agresora. Ile było to warte pokazał im okupacyjny sojusznik, czyli Hitler, który bardzo szybko w czerwcu 1941 roku pogonił ich na wschód. Jaki był dalszy los Miłkowa , wszyscy doskonale wiemy. Sowieci z zagrabionych domów lepszy materiał wykorzystywali na swoje potrzeby. Między innymi w Lubaczowie na Ostrowcu, z miłkowskich rozebranych gospodarstw postawili świetlicę dla pograniczników. Budynek został rozebrany po II wojnie światowej. Piękne nowe budynki wykonane w stylu góralskim należące do Tomasza Bednarza i Grzegorza Warcaby zostały zagrabione i wywiezione w głąb Rosji. Reasumując - mieszkańcy w rejonie Miłkowa od gajówki Michała Kozickiego, prawie do rejonu cerkwi doznali największych szkód i traumy z powodu sowieckiej ideologii niosącej dla nich utratę dobytku , powodującej strach i koszmar życia pod okupacyjnym butem.
Na zdjęciu sowiecki słupek graniczny z ówczesnym godłem. Własność Nadleśnictwa Oleszyce udostępniana na potrzeby scieżki dydaktyczno - historycznej.
Fotografie i skany
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.
