Czy natura coś wie, coś nam mówi?
Do postawionego w ten sposób pytania skłoniła mnie wczorajsza wizyta w Miłkowie. Realizacja zadań wynikających z otrzymanego grantu wymaga częstych odwiedzin tego miejsca. Trzeba przyznać, że las to magiczne miejsce zwłaszcza o tej porze roku. Wczesna jesień wywołuje u człowieka mieszane uczucia. Z jednej strony pojawia się tęsknota za uciekającym latem, z drugiej zaś upstrzone pięknie kolorowymi liśćmi drzewa cieszą oczy feerią barw, uzmysławiając nam jak pięknie natura radzi sobie z przemijaniem i odradzaniem się na nowo.
Pytanie postawione w tytule brzmi nieco tajemniczo. Można je umiejscowić na pograniczu filozofii i metafizyki. W czym rzecz ?Odwiedzając wczoraj cmentarz choleryczny z pewną refleksją spoglądałem na bryłę kamienia na, którym wypisana inskrypcja opowiada o tragicznych losach tego miejsca. Bryła kamienia z napisem prezentuje się naprawdę okazale. Tuż obok w samym rogu cmentarza stoją trzy krzyże jako pomnik trzech żołnierzy, którzy we wrześniu 1939 roku oddali swe życie w obronie Ojczyzny. Niby nic nadzwyczajnego, wielokrotnie przebywałem w tym miejscu poświęcając zawsze chwilę na zadumę i modlitwę w intencji ich dusz. Tak było i tym razem. Ku memu zaskoczeniu na grobie żołnierzy ujrzałem trzy czerwone muchomory. Chwila refleksji i nurtujące pytanie. Czy one coś symbolizują? Czy może to symbol wołania? Nie zapominajcie o nas ? Jeżeli pamiętacie o historii ludzi Wam bliskich, poświęciliście im piękny obelisk a nasze mogiły pokrywa skąpa trawa i czarna ziemia. Może chcą nam w ten sposób powiedzieć - doprowadźcie to miejsce do godnego wyglądu. Pytań wiele, odpowiedzi znikąd !!!. Dumnie łopocząca biało-czerwona flaga też nas wszystkich do czegoś zobowiązuje.
Może to głos wołających dusz w przeddzień Święta Zmarłych - nie zapominajcie o nas w modlitwach i znów pytań wiele....
Wędrując leśnymi dróżkami natknąłem się na osobliwość natury. W pewnym miejscu z jednego miejsca wyrastają dwa już dorodne drzewa sosna i buk. Tak się jakoś we wspólnym wzrastaniu polubiły, jedno drugiemu nie przeszkadza, nie zwalczają się wzajemnie chociaż jedno ma szpilki a drugie liście.
Jakoś tak machinalnie nasunął mi się przypadek wojny rosyjsko ukraińskiej. Oba narody o bliźniaczo podobnym słowiańskim rodowodzie, o podobnym języku, religii, mentalności. Zamiast przyjaznego współżycia jeden drugiemu gotuje okrutny los. Podobnie Izrael z Palestyną. Czemu wzorem wyrastających z jednego miejsca drzew nie stać ich na wzajemną przyjazną egzystencję? Podobnych przykładów w życiu można znaleźć wiele, lecz odpowiedzi ciągle brak...
Fotografie i skany
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.
Autor: Jan Cieplicki.
Źródło: materiały przekazane do archiwum strony.
