Artykuł · Miłkowskie historie

Msze odpustowe — ciąg dalszy…

Msze odpustowe do roku 2000 odbywały się w scenografii i rytuałem opisanym wcześniej. Powoli jednak leśne echo miłkowskich odpustów zataczało coraz szersze kręgi. Złożyło się na to kilka sprzyjających okoliczności. Ukazała się książka Jana Kucy, miłośnika i pasjonata historii regionalnej. Ten nauczyciel i historyk z powołania pełniący jednocześnie funkcję dyrektora szkoły w Mołodyczu, leżącym nota bene w pobliżu Miłkowa, zainspirował sporo dawnych mieszkańców, a także ich potomków do żywego interesowania się historią tego miejsca. Zwłaszcza książka "MIŁKÓW. PRAWDA I LEGENDA O ZAGINIONEJ WSI” dość dokładnie opisywała historię tego niezwykłego miejsca. Ktoś może zapytać – a dlaczego niezwykłego? Świadczy o tym chociażby fakt, że jego mieszkańcy jako pierwsi w powiecie lubaczowskim założyli przedszkole, zostały wybudowane drewniane chodniki. W co drugim gospodarstwie istniała pasieka. Miłkowianie nagminnie szczepili także drzewa owocowe co skutkowało niesamowitymi zbiorami. Ludzie z okolicznych wsi podziwiali ich osiągnięcia w tym zakresie. Jak na lata przedwojenne ta skryta w głębokich lasach wieś błyszczała postępem w całej okolicy. Na podstawie wywiadów i źródeł historycznych, autor w sposób przystępny i ciekawy opisał położenie, rys historyczny, najważniejsze wydarzenia z jej dziejów i historie opowiedziane przez samych mieszkańców.

W tym samym czasie funkcję nadleśniczego oleszyckiego objął pan Stanisław Zagrobelny - miłośnik Miłkowa i jego historii, lasami miłkowskimi zarządzał leśniczy Piotr Puchalski ,a parafią w Starych Oleszycach proboszcz ks. Bronisław Bucki. Owocem działalności w/w osób oraz byłych mieszkańców była msza, którą w styczniu 2000 roku w kościele w Starym Dzikowie celebrowali ks. Józef Głaz – proboszcz w Starym Dzikowie i wspomniany wcześniej ks. Bronisław Bucki. Przybyło sporo ludzi, było to jakby pierwsze powojenne spotkanie byłych mieszkańców i potomków Miłkowa. Tam podjęto deklarację, że msze odpustowe będą kontynuowane. Zaczęły się pojawiać lepsze drogi, co dla samych leśników a także uczestników mszy odpustowych miało niebagatelne znaczenie. W 2002 roku pan Józef Zawitkowski wspierany prośbami mamy postanowił wybudować ołtarz na skrawku niezalesionej ziemi w odległości kilkudziesięciu metrów od miejsca, w którym niegdyś wybudowano nowy dom siostry Mateczki. Ten nowy dom po wojnie już nie istniał. Nieznane są jego losy. Wspierany przez Mariana Sopla oraz potomków Aleksandra Koziana: synów Bronisława i Zdzisława a także innych ludzi dobrej woli, stosunkowo szybko to dzieło na chwałę Bożą zostało wzniesione. Już w tym samym roku msza odpustowa odbyła się przy nowo powstałym i poświęconym ołtarzu i tak jest do dzisiaj. Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do uświetnienia i popularyzacji tego miejsca składamy serdeczne podziękowania. Bóg Wam zapłać dobrzy ludzie.

Autor zdjęcia Pani Boguslawa Łucko

Autor: Agnieszka Śledzik.

Źródło: materiały przekazane do archiwum strony.

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗