Artykuł · Miłkowskie historie

Wdzięczność bez granic…

Opadł już kurz na Miłkowskim ołtarzu, cisza i spokój wróciły do miejsc tak bliskim naszym sercom. Wypowiedziano już tyle pięknych słów zachwytu nad ostatnią uroczystością odpustową na Placu Matecznym. To wszystko prawda. Podziękowaliśmy chyba wszystkim za tę osobliwą Eucharystię w cieniu drzew i ocalałych pamiątek wpisujących się w magię tego miejsca. Już wspominaliśmy, że słowa ks. Artura Schodzińskiego wypowiedziane o ewenemencie ekumenicznym w głębi lasu, napawają nas wszystkich duma i radością, że nie zapominamy o miejscowości i ludziach tutaj żyjących , których dotknęła tragedia deportacji a w efekcie zagłada wsi. Gorąco wierzymy ,że w następnych latach będzie jeszcze bardziej uroczyście , radośniej z jeszcze większą liczbą uczestników tego święta. To sytuacja na dziś. Zadajmy zatem pytanie od jakiego momentu przedwojenna tradycja odzyskała dawny blask?

Na podstawie rozmowy z Panią Rózią Goch pragnę przedstawić Państwu okoliczności organizacji pierwszej mszy po wojnie. Otóż syn ostatniego przedwojennego sołtysa, Franciszek Purgal,skrzyknął kilku Miłkowian mieszkających w pobliżu, głównie z Dzikowa, Cewkowa i Oleszyc i w ostatnią niedzielę sierpnia, jak to jest w zwyczaju, przybyli do Miłkowa , by wziąć udział we mszy poświęconej pamięci byłych mieszkańców. Było to jeszcze przed 2000 rokiem. Na Placu Matecznym nie było dosłownie nic. Franciszek wynajętym żukiem przywiózł z domu stół, ktoś inny obrus, jeszcze inna osoba kilka kwiatków i tak obładowani wyruszyli do Miłkowa. Wielce pomocny okazał się także Józef Barszcz z Cewkowa, którego brat pochowany jest na cmentarzu cholerycznym.. Z relacji Pani Rózi wynika ,że byli tam też oprócz niej Hanna Dyjak, Katarzyna Karwan, Rozalia Surowa, Stefania Zawitkowska, Stefania Perzyło, Maria Czajkowska., Michał Lis, Michał Cierpisz. Towarzyszyli im także współmałżonkowie. Nie jesteśmy pewni , czy to wszyscy uczestnicy tej pierwszej historycznej chwili. Jeżeli był ktoś jeszcze i nie został wymieniony to serdecznie przepraszam. Mszę odprawił ksiądz Mazurkiewicz pełniący wówczas funkcję wikarego w Starym Dzikowie. Dopiero w latach następnych celebrę zgodnie z tradycja przejęła Parafia Oleszycka. Skromnie to wyglądało, ale serca uczestników pełne były radości z tytułu przebywania w tym dniu ,właśnie w tym miejscu. Po mszy uczestnicy wybrali się na cmentarz grekokatolicki. Zatrzymali się na chwilę w miejscu gdzie stała cerkiew, następnie po krótkiej modlitwie przechodząc boso przez Bech weszli na teren cmentarza. Jakże inaczej on wówczas wyglądał . Zarośnięty z wystającymi z chwastów nagrobkami sprawiał przykre wrażenie.

Z ust towarzyszącego im kapłana padły wówczas znamienne słowa: Popatrzcie dawni mieszkańcy tej ziemi. Tutaj spoczywają prochy Waszych przodków. Jest was jeszcze sporo. Spróbujcie coś z tym poświeconym miejscem zrobic, może go w jakiś sposób uporządkować. Słowa te padły na podatny grunt. W następnych latach obraz tego miejsca uległ poprawie. O ludziach mających swoje zasługi w tej materii jeszcze napiszemy.

Szanowni Państwo- pragnę wyrazić wdzięczność wymienionym tutaj osobom , bo to One uratowały to miejsce od zapomnienia i zupełnej degradacji. O tych których już nie ma pamiętajmy w naszych modlitwach i wspomnieniach. . Tym żyjącym jeszcze, takim jak Pani Rózia, życzmy dobrego zdrowia i pamięci by odkrywali przed nami piękne tajemnice i sekrety związane z Miłkowem. W tym miejscu dziękuję serdecznie Pani Rózi i jej wnuczce Kasi za pomoc w zdobyciu wiedzy, którą się z Szanownym Państwem podzieliłem.

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: materiały przekazane do archiwum strony.

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗