Gajówka Michała Kozickiego
Plac Kozickiego to miejsce po gajówce Michała Kozickiego, stojącej na północnym skraju dawnego Miłkowa. Tak wskazuje je jego wnuczka, Bogusława Łucko, w relacji „O moim dziadziusiu Michale Kozickim”, zamieszczonej w książce Jana Kucy „Miłkowskie opowieści” z 2026 roku. Wspomnienia przywracają temu miejscu historię gajowego, jego żony Ewy oraz ich dzieci.
Plac Kozickiego dzisiaj
Przy leśnej drodze stoi tablica Nadleśnictwa Oleszyce z nazwą „Plac Kozickiego”. Fotografie pokazują oznaczenie miejsca oraz współczesny wygląd placu.
Dom na skraju Miłkowa
Życie Kozickich toczyło się pomiędzy Miłkowem a Zabiałą. Michał przebywał przede wszystkim w miłkowskiej gajówce; bywał też w gajówce położonej przy leśniczówce w Zabiałej, po przeciwnej stronie drogi. Ewa z domu Petranik prowadziła gospodarstwo we wsi Zabiała. Przy ojcu zazwyczaj pozostawali synowie, Leon i Tadeusz, a przy matce córki: Stefania, Janina, Kazimiera i Eugenia.
W rodzinnym przekazie gajówka w Miłkowie zapisała się jako spokojna wyspa zieleni, obsadzona czeremchą amerykańską. Przybycie dzieci ożywiało to miejsce. Żona gajowego odwiedzała je z córkami, zatrzymując się na kilka dni u męża i synów.
Podczas jednych z takich odwiedzin, 4 października 1934 roku, w Miłkowie urodziła się najmłodsza córka Kozickich — Eugenia, późniejsza matka Bogusławy Łucko. Stefania, najstarsza z dziewcząt, pobiegła wówczas po pomoc do kobiety nazywanej „Mateczką”. Wnuczka zapamiętała również opowieści o hodowanej przy gajówce krowie, która od wiosny do jesieni sama znajdowała pastwisko i wodę w lesie.
Gajówka Kozickiego na starej mapie
Na fragmencie dawnej mapy Miłkowa zaznaczono gajówkę Michała Kozickiego, położoną przy północnym krańcu wsi, w miejscu dzisiejszego Placu Kozickiego. Oznaczenie obejmuje obszar przy widocznym na mapie skrócie „G.”.
Gajowy w lasach Sapiehów
Michał Kozicki pracował w lasach należących do księcia Adama Sapiehy. Jego bezpośrednim przełożonym był leśniczy Włodzimierz Tereszkowski, mieszkający i urzędujący w Zabiałej. Według wnuczki Michał był gajowym, a zarazem nieformalnym pomocnikiem leśniczego. Ich praca obejmowała okolice Zabiałej, Starego Sioła i Miłkowa.
Zajmował się sadzeniem i pielęgnacją młodego lasu, zbieraniem nasion oraz pracą przy szkółkach. Uczestniczył w trzebieżach, klasyfikowaniu i wydawaniu drewna, a także jego wysyłce do tartaków i na kolej. Pilnował lasu, znał miejsca występowania zwierzyny i brał udział w jej ochronie. Obowiązki nie kończyły się o stałej porze: mieszkanie w gajówce oznaczało gotowość do dozoru również nocą.
Bogusława Łucko pamiętała późniejsze wspólne wyprawy z dziadkiem. Podczas spacerów wyszukiwał drobne szkodniki leśne, umieszczał je w pojemniczkach i zapisywał, gdzie je znalazł. W jej wspomnieniach pozostał człowiekiem, który lubił swój zawód i potrafił ciekawie o nim opowiadać.
Rodzina rozdzielona granicą
Ustanowienie granicy niemiecko-sowieckiej rozdzieliło także codzienne życie Kozickich. W rodzinnych opowieściach zachował się obraz Miłkowskiej Drogi biegnącej w pobliżu zasieków. Mała Eugenia kilkakrotnie przechodziła na stronę niemiecką, aż zamieszkała tam na stałe. W ostatniej, szczególnie niebezpiecznej przeprawie przez druty kolczaste pomagał jej starszej siostrze Stefanii nauczyciel Kohut, przyjaciel rodziny związany z miłkowską szkołą.
Bogusława Łucko wiąże to przejście z uniknięciem przez jej matkę wywózki do Besarabii. Stefania trafiła później na roboty przymusowe do Niemiec. Wiosną 1944 roku pozostali bliscy uciekali przed frontem i zagrożeniem ze strony UPA, chroniąc się za Sanem. Po powrocie część rodziny wraz z Michałem przeniosła się do Starego Dzikowa, w pobliże posterunku milicji; Ewa z Kazimierą i Eugenią częściej przebywały w Zabiałej.
Śmierć córki Kazimiery
Pod koniec sierpnia 1944 roku rodzinę dotknęła tragedia. Według wspomnień Bogusławy Łucko jedenastoletnia Kazimiera Kozicka, nazywana Kazią, poszła do leśniczówki w Zabiałej z trzynastoletnią Danusią Tereszkowską i dwunastoletnią Janiną Witkowską. Dziewczęta zastały tam służącą Marysię, która przygotowała dla nich posiłek. Z tej wizyty nie wróciły.
Autorka wspomnienia opisuje napad banderowców i uprowadzenie dziewcząt. Zginęła również Marysia. Kazimierę i Danusię odnaleziono we wrześniu 1944 roku i pochowano na cmentarzu w Starym Dzikowie. Ciała Janiny Witkowskiej, według tej relacji, nie odnaleziono. Bogusława Łucko przytacza różniące się szczegółami przekazy o przebiegu zbrodni; łączy je pamięć o utracie dzieci i cierpieniu ich rodzin.
Z pamięcią o tej tragedii wiąże również kapliczkę Matki Bożej stojącą przy drodze w pobliżu leśnictwa Zabiała.
Dziadek zapamiętany przez wnuczkę
Bogusława, córka Eugenii, znała Michała także jako troskliwego dziadka. Wspominała zimowe przejazdy sankami do szkoły, wspólne tańce po izbie przy muzyce z głośnika i jego obecność podczas dziecięcych kłopotów. Kiedy po złamaniu nogi przez niemal dwa miesiące pozostawała w gipsie, starał się zapewnić jej towarzystwo rówieśników.
Ewa Kozicka zmarła w 1964 roku, a Michał Kozicki w styczniu 1970 roku. Zachowana nazwa placu przywołuje dziś miejsce jego pracy i część rodzinnego świata, który opisała wnuczka.
Dwa dęby w pobliżu placu
Około 100 m od Placu Kozickiego rosną dwa dęby. Poniższe fotografie przedstawiają oba drzewa oraz zbliżenie pnia jednego z nich.
Źródło wspomnień
Bogusława Łucko, „O moim dziadziusiu Michale Kozickim”, w: Jan Kuca, „Miłkowskie opowieści”, 2026, s. 235–252. Zgodnie z przypisem w książce wywiad przeprowadzono 13 grudnia 2025 roku.
Opis gajówki i rodziny: s. 235–239; praca i losy wojenne: s. 235, 238–246; tragedia Kazimiery i pamięć o ofiarach: s. 244–249; wspomnienia wnuczki i daty śmierci dziadków: s. 239–240, 250–252. Opracowanie na podstawie relacji rodzinnej i fotografii stron książki udostępnionych autorowi strony.








